RSS
 

Archiwum - Luty, 2013

Ha.

28 lut

Z reguły się nie chwalę ;] acz ostatnio w pracy trochę więcej sprzedaję.
Wczoraj nawet załapałam się na nagrodę dzienną za największą ilość sprzedaży
i wygrałam pendrajwa^^
Oto i on

Cudowny =)
Zmieści się na nim aż 4 (słownie cztery) GB
różnych cudownych rzeczy.
I tak się tym podniecam od południa :D
Może moje pojęcie sukcesu jest trochę skomplikowane..
Ale fajny, nie? ;D

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii ja

 

Szanujmy swoją przestrzeń

23 lut

Jak już może wspominałam brzydzę się cudzych zarazków, oblechów i wszystkiego co ma sierść, nawet jeśli ta sierść ‚ma leżeć’ lub wisieć, bo to ozdoba… No niektórzy czasem podrzuca takiego martwego dzika
pod drzwiami albo na ścianę i po tym chodzą lub każą się zachwycać.
Kiedyś u znajomych, nie bacząc na podłogę, stanęłam gołą stopą na takiego dzika,  patrzę pod nogi a tu UCHO. Taka  sytuacja.    Żywy czy martwy, mam na to inne postrzeganie. W obrzydzeniu przeniosłam się na podłogę obok, a jako że znajomych dobieram roztropnie, dostrzegłszy moją reakcję zareagowali jedynie śmiechem, nie wytykając mi braku taktu, ni chorób umysłowych.

I wsiadam dziś do MPK, nie tego co zwykle, bo natknęło mnie żeby pojechać innym.
Trzy przystanki dalej wsiada jeszcze parę osób- para i żul. I ten żul się tak chwieje, a to miejsce koło mnie takie wolne i on się tak chwieje…  Mogłam się domyślić, wyczuć, obliczyć prawdopodobieństwo i uciekać,
ale w końcu było tyle innych wolnych miejsc, dlaczego miałby usiąść akurat koło mnie.
Więc zbliża się do mnie i grzecznie, jak to żul, pyta: „Przepraszam, można tu koło pani usiąść?” Ja mu pozwalam i dodatkowo pokazuję takim gestem sugerującym że ale trochę dalej. To on koło mnie usiada,
patrzy na mnie i mówi głośniej „-Ja śmierdzę, ale to dlatego że pracuję z koniami*. Lubi pani konie?” [...]
„-Nie bardzo.” „-A ja od dziecka pracuję w stajni i robię to dobrze.” Miałam na uszach słuchawki,
słuchałam akurat takiego dosyć agresywnego kawałka „A place for my head, LP”, nie zraziło go to jednak- widać miał ‚bardzo potrzebę’ rozmowy bo trącał mnie jak na niego nie patrzyłam. D; Tyle zarazków na mnie przeszło, przecież musiał być siedliskiem brudu :< Pomyślałam żeby się przesiąść, ale mogłoby mu się zrobić przykro, a co jeśli jest wariatem i będzie mnie gonił? ;d
Trafił pan na niewłaściwą osobę. Ta niewłaściwa osoba często jest trafiana przez takich jak pan,
ona chyba ich do siebie przyciąga.
„Tak to już bywa, że kiedy człowiek ucieka przed swoim strachem, może się przekonać, że zdąża jedynie skrótem na jego spotkanie.” -Tolkien.  Tyle w tym mądrości..

*wiem, pisze się końmi.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii emocje, ja, obyczaje

 

Wspomnienia

13 lut

Na imię było mu Andrzej. Magister Andrzej. Podobno Andrzej to nie imię- to styl życia.
Myślę że i w tym wypadku coś było na rzeczy..

Andrzej był moim wychowawcą w podstawówce, lata 1-3. Ja nie lubiłam jego, on nie lubił mnie
i to było widać. Trzymałam się od niego z daleka nie tylko dlatego, że kojarzył mi się z łysą małpą,
co w sumie było zabawne, ale jego gesty, zachowania jak też sposób mówienia wydawały mi się jakieś…
Jakieś zwyrolskie. Robił czasem takie głupie miny. Ja natomiast byłam dzieckiem bardzo poważnym;
różne osoby mówiły mojej mamie, że jestem za poważna jak na swój wiek. Fakt,
zachowywałam się jak stara maleńka i tak samo chciałam się ubierać, co tata komentował:
wyglądasz ‚w tym’ jakbyś z pożaru uciekła. Ehh..
Wracając do gościa, nawet dziś wydaje mi się że był dziwny. Zawsze grał nam na gitarze, dzieci śpiewały
i to było ok, chyba że brał je na kolana. Albo te jego akcje z leczeniem przez dotyk…
„-Proszę Pana, boli mnie głowa.. -To chodź do mnie, dotknę i przestanie.” o.O
Ja tam nie chorowałam ;] albo siedziałam w domu.
Już pomijam stereotypy, ale mężczyzna-przedszkolanka? No dobra, ale Ten?
Przypomniał mi się jak odgrzebałam swoje świadectwa szkolne  z tamtych lat.
Pierwsza strona to zwykła formalność;
(…) uczęszczała w roku szkolnym 1999/2000  do klasy drugiej..
Natomiast druga nosi tytuł WYNIKI KLASYFIKACJI KOŃCOWEJ i tutaj wychowawcę ponosiła wyobraźnia.
zachowanie:  Wyróżniasz się obowiązkowością i pilnością.   No trochę mi przeszło ;)
Każde zadanie starasz się wykonywać dokładnie i samodzielnie.        ^^
Jesteś zazwyczaj przygotowana do zajęć.     Czyli jednak czasem nie ogarniasz.
Masz duże poczucie sprawiedliwości.               A raczej jej braku..
Czasami trudno Ci nawiązać kontakt z rówieśnikami.    Spadaj.
Zajęcia edukacyjne:  Potrafisz wypowiadać się wielozdaniowo na każdy temat.
Posiadasz bogaty zasób słownictwa.   Och.. Czytasz płynnie, w dobrym tempie, z odpowiednią intonacją.
Znasz zasady ortograficzne i wspaniale je stosujesz. W pracach pisemnych sporadycznie popełniasz błędy.
Sprawnie wykonujesz działania matematyczne i dobrze rozwiązujesz zadania.    Niepotrzebnie chwaliłeś..
Prace plastyczne i techniczne wykonujesz  w miarę estetycznie.   W miarę?
Nie w miarę, tylko na prawdę. Sztukę trzeba rozumieć, proszę pana ;]

Szczególne osiągnięcia:  Twoim szczególnym osiągnięciem jest budowanie pięknych wypowiedzi.   Wiem :)

…………………………………………………………………………………….
WYCHOWAWCA KLASY
………………………………………………………………………………………. mgr Andrzej

…14 lat temu. Trochę się zmieniłam,
choć niektóre cechy zostają człowiekowi na całe życie.
Szkoda że nie została mi sprawność w rozwiązywaniu zadań matematycznych ;P.
Tak czytam te świadectwa i doczytuję, że lubię plastykę, dobrze mówię, czytam, piszę
i gram na flecie… I nie rozumiem po co na świadectwie szkolnym było pisać, że mam jakieś
trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami? Jak by tego było mało, na innym
padło stwierdzenie problemy ze znalezieniem przyjaciela ???
No nic. Pomyliło mu się gdzie może dawać takie komentarze,
najwyżej będę chować swoje świadectwa przed wnukami.
:)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii ja

 

Zabezpieczony: Julia

04 lut

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

 
Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Napisane w kategorii znajomi

 

Lepiej dwom

01 lut

Mój znajomy się dziś ożenił. Taki po trzydziestce. :)
Czy dobrze zrobił? No mam nadzieję że będą szczęśliwi,
po tylu perypetiach..

Z tej okazji cytuję jeden z moich ulubionych fragmentów Biblii,
to akurat z Koheleta:

Lepsza jest garść wytchnienia niż dwie garści trudu i pogoń za wiatrem.

Lepiej jest dwom niż jednemu, mają bowiem dobrą zapłatę za swój trud.
Bo gdyby jeden upadł, drugi może podnieść swego towarzysza. Lecz co będzie
z kimś, kto jest sam jeden i upadnie, gdy nie ma drugiego, który by go podniósł?

Ponadto jeśli dwaj położą się razem, to i się ogrzeją; ale jednemu jakże ma być ciepło?
A gdyby ktoś był w stanie przemóc jednego, dwaj razem mogą mu się przeciwstawić.
A sznura potrójnego nie da się szybko przerwać.
~rozdział 4.

Pobieranie się musi być stresujące. Nie mówię z doświadczenia, tylko z widzenia ;)
Kiedyś moja koleżanka na swoim ślubie w urzędzie ze stresu dostała takiego szczękościsku i ataku śmiechu podczas mówienia całej tej przysięgi, że przez dwie minuty nie mogła się uspokoić. Komicznie, ale dobrnęli do końca.

Dziś obyło się bez takich akcji
I żeby szczękościsk był ich największym problemem…
Zdrowia!

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii emocje, książki, znajomi