RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2013

Obeznaniowość

27 lip

Abstrahując elokwentnie od wszelakiej kompetencji zainicjujmy definitywnie intelektualną dywagację. Zważywszy na inklinację domniemanych ekspertów językowych ku amplifikacji purystycznych tendencji językowych postanowiłam pokontemplować nad podłożem tej specyficznej u wspomnianych dążności.
Bo dlaczegóż gmatwać swą myśl, swą intencjonalność i wikłać ją domniemanie rozumianymi terminami?
Jakiż jest zamysł osoby komplikującej odbiór faktycznej myśli swą oracją, perorą, alokucją?
Czy nie zbyt śmiało niektórzy stosują niepowszechne zwroty, w rzeczywistości niekiedy uchybiając
ich znaczeniom, powodując obnażenie swego niezaznajomienia i czyniąc tym z siebie urągowisko
wśród uświadomionych?
Tak łatwo zaprzepaścić krasomówcze starania o uzyskanie opinii elokwentnego indywiduum,

że może czasem lepiej prosto z mostu powiedzieć
co nam siedzi w głowie,
czy na wątrobie.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii ludzie, obyczaje

 

Jajca

19 lip

Tak wyglądało
po pół godzinie oczekiwań
śniadanie mojego braciszka. Nie wiem, czy odgłosy zachwytu były spowodowane głodem
czy faktycznym zachwytem godnym zachwytu nad jedzeniem. Wprost nie mógł uwierzyć,
że ten grzyb (jajo+pomidor+majonez) jest jadalny :):) hihi

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii dzieci

 

Studia- podejście drugie.

14 lip


Wchodzę, a tu o.
To nic, że pewnie na to nie pójdę.
Tak tylko łechce mnie świadomość, że wyprzedziłam osiemset osób.
A może pójdę?

W Internecie naczytałam się wielu niepochlebnych opinii na temat osób, które wybrały psychologię.
Ja złożyłam na psychologię kliniczną z psychoneurologią.
Myślę, że by mi się podobało.. Na studiowanie w SWPS mnie nie stać. Żałuję, bo tam też jest ten kierunek, tylko „lepszej jakości”, więc pewnie praca po nim byłaby pewniejsza.. Natomiast nie mam pojęcia, co czeka mnie na UMCS w Lublinie. Musiałabym pracować i studiować jednocześnie, czyli pewnie znowu niczego nie robiłabym dobrze. A jeśli zacznę i okaże się, że kierunek w owym miejscu jest badziewny? Wtedy kolejny rok w plecy.. Niezwykle dołuje mnie fakt, że chyba nigdy nie będę robić tego, co lubię. Nie widzę swojej przyszłości w pozytywnych barwach i w cale nie mam ochoty tego wszystkiego przeżywać.

Kilka lat temu nie wyobrażałam sobie, że mogłabym wyjechać gdzieś daleko i studiować w jakimś innym mieście. Jakże to tak, bez nikogo. Tylko zdałam sobie sprawę, że to przecież nie ma znaczenia,
czy jest się samemu na tym, czy na drugim końcu świata.

Złożyłam jeszcze na logistykę w swoim mieście, tylko na innej uczelni,
bo na tę, na której miałam okazję studiować wcześniej, już z oczywistych dla mnie powodów nie wrócę.

To lepiej być psychologiem z zamiłowania na bezrobociu, podczas gdy obecne stanowiska objęte są już przez znudzone chybionym zawodem osoby, czy logistykiem pracującym w swoim zawodzie bez zamiłowania?
Mam czasem wrażenie, że już  zmarnowałam swoje życie.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii ja, studia

 

Gdzieś była granica …

13 lip

Powiem Wam o czym mówią mi ludzie, kiedy w pracy z nimi rozmawiam,
a Wy spróbujcie domyśleć się, w jakim zawodzie pracuję:

-Ja już niedługo umrę, pani, to już końcówka..
-3 lata? Ja za rok mogę nie żyć.
-Wie pani, jestem chora tak, że już nie wyzdrowieję.
Nie chciałabym w razie czego obarczać rodziny.
-Nie mam z kim rozmawiać. Jestem już stara, nie mam rodziny, wszyscy umarli.
-Nie mam pieniędzy, mąż mi umarł i teraz sama wychowuję dzieci.
-Mam 800 zł renty i muszę z tego utrzymać rodzinę…
-Nie mam pracy.
-Zostałam oszukana, mam teraz takie długi, że już na nic mnie nie stać.
-Żona mnie dziś zostawiła, wyprowadziła się ode mnie z dziećmi- rozumie pani?
Zostawiła mnie! Teraz jestem sam! Ale wezmę, wezmę chociaż dla dzieci i będę płacił.

Wiecie już kim jestem?

Jestem telemarketerką w pewnej sieci komórkowej. Zajmuję się proponowaniem i sprzedawaniem
ogólnodostępnych w sieci ofert…  Jak to się dzieje że po kilku minutach rozmowy schodzi ona
na takie tematy? Normalnie. Po podaniu ceny- ta cena to około pięćdziesiąt złotych miesięcznie.
Jednak to nie wypowiedzenie do słuchawki „czterdzieści dziewięć dziewięćdziesiąt miesięcznie”
wzbudza u nich takie emocje…

Oni po prostu NIE MAJĄ Z KIM ROZMAWIAĆ.

Chyba że to ja COŚ W SOBIE MAM?
Może kiedy wypowiadam np. „umowa będzie na 2 lata” swoim tonem, swoją barwą głosu,
gdzieś między wierszami tak na prawdę daję im do zrozumienia, że jestem odpowiednią osobą
do wysłuchania o ich problemach, może słychać w moim głosie jakąś psychologiczną fachowość
i COŚ mówi im:
To TA.

Myślałam, że przywykłam.
W końcu pracuję w tym charakterze już ponad dwa i pół roku. Słyszałam już na prawdę różne rzeczy.
Ale sama chyba też miewam gorsze dni, jak dziś. Po tym jak pan w średnim wieku napłakał mi do słuchawki,
że zostawiła go żona, skończyłam pracę trochę wcześniej.

W swojej pracy cenię sobie elastyczność moich pracodawców- mogę wyjść wcześniej,
czy nie przyjść wcale i odpracować w inny dzień. Nie wyobrażam sobie
niektórych dni przepracowanych do końca.
W pracy mam dostęp do informacji, ile godzin od momentu zatrudnienia przepracowałam każdego miesiąca.
Ostatnio między rozmowami podliczyłam, że przepracowałam już 2710 godzin.
To daje około 25 000 rozmów.
Podobno 1% społeczeństwa to ludzie psychicznie chorzy, będący zagrożeniem dla innych-
daje mi to 250 psychopatów..
Podobno 90% społeczeństwa deklaruje mniej lub bardziej poważne choroby psychiczne,
co z kolei daje wynik 22 500 rozmówców. Czyli statystycznie
2500 rozmówców było całkiem zdrowych na umyśle :)

Niech mi ktoś powie, że nie mam doświadczenia.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii emocje, ja, praca

 

Witam :)

10 lip

 

……….Wchodzę, patrzę…

Tyle szóstków !
Tyle zabłądzonych  w Internetach dusz.
Czy jest na sali chory na haksohekseiheksekontaheksofobię?
….

…………………….
To było głupie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii znajomi

 

Jego pierwsze zakupy

01 lip

Ciężko zachować regularność w pisaniu, kiedy nie ma się dostępu do Internetu.
Ale dziś jest! Chodzi jakby nie mógł, ale jest…

Kilka dni temu mój brat (5l.) pomaszerował na swoje pierwsze samodzielne zakupy.
Tak jest! Sam! Całe pół kilometra od domu…
-Daniel, pójdziesz do sklepu i kupisz masło i bułkę tartą, dobra?
-Dobra.
-Co masz kupić?
-Masło i chleb tarty.
-Nie chleb tarty, tylko bułkę tartą. Napisałam ci na kartce co masz  kupić i wkładam ci ją tu do portfela,
a tu w drugiej kieszonce masz 10 zł.
Małemu materialiście, liczącemu swoje drobne w każdej wolnej chwili, najbardziej spodobała się ta dziesiątka. Mama wyposażyła go jeszcze w odpowiednią siatkę i stojąc pod domem obserwowała, jak jej syn, oglądając się co chwilę, drobnymi kroczkami coraz bardziej oddala się od domu…
-Nie oglądaj się na mnie tylko patrz na drogę!
Ja również patrzyłam. Dziecko najwyraźniej nie miało stresa sądząc po tym, że w drodze skacze po rowach, aby przy okazji nazbierać dla mamy różnych wspaniałych kwiatów :D Droga koło nas oczywiście nie jest ruchliwa. W przeciwnym razie mama na pewno nie pozwoliłaby mu jeszcze na takie przechadzki.
Oto i wraca. Mała reklamówka o dziwo wypełniona jest różnymi zakupami… Masło, chleb, lód…
-Danielku, a po co kupiłeś chleb?
-Bo pani mówiła że nie ma chleba tartego, był tylko taki.
Zaabsorbowany zakupami, pieniędzmi i kwiatami zapomniał o schowanej w portfelu liście. Ale nic nie szkodzi… Kiedy zajął się konsumowaniem topiącego się loda, mama wykonuje telefon do pani ekspedientki z pytaniem, czy może oddać chleb. Osobiście zaczynam się zdumiewać: Jak to oddać chleb? Taki nie zafoliowany, niesiony w jakiejś używanej siatce, razem z innymi zakupami? Żeby chociaż był w osobnym woreczku- nie.
-A pewnie!- odpowiada zadowolona sprzedawczyni- Brakuje mi dziś chlebów. Przynieś, sprzedam.
Pisałam już, że czasem wracam z tego sklepu i mam ochotę wszystko umyć. Hm, czy dla pani podającej gołą ręką w rękawiczce bez palców szynkę i wydającej tą samą ręką pieniądze, chleb z takiej reklamówki byłby jakimś problemem? Jak mogłam wątpić…
Przy okazji sprzedawczyni przybliżyła mamie jak przebiegały zakupy:
-Przyszedł i mówi, że chce kupić chleb tarty i masło, ale tak, żeby wystarczyło na loda
i żeby jeszcze wydać mu  z tej dziesiątki…

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii dzieci