RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2013

Bieda urojona

19 wrz

Dziw bierze, jak wiele można sobie wmówić.
Coś sprawia, że zaczynamy myśleć o sobie w pewien określony sposób i ‚jakaś siła’ nas według niego przeobraża. Niestety podświadomość nie zawsze chce dla nas dobrze, a siła tych myśli potrafi być niezwykle destrukcyjna, także fizycznie. Na przykład niektórzy wmawiają sobie że są chorzy- i są. Przypomina mi się tutaj Dick z „Tajemniczego Ogrodu” od dziecka cierpiący na urojonego garba, będącego sprawcą jego życiowego nieszczęścia i braku nadziei na dobrą przyszłość. A jak wiadomo można wmówić sobie dużo poważniejsze choroby- choroby serca, choroby układu pokarmowego.. Dziwić się, że ‚wiara czyni cuda’ kiedy jakiś z dupy wzięty uzdrowiciel uzdrawia jednym dotknięciem, to jak dziwić się, że tabletki placebo uzdrawiają miliony. Sprawa jest prostsza: najpierw wiara w swoją chorobę czyni cuda w postaci jej efektów, a później ta sama wiara (tylko już w ustąpienie choroby), czyni te same cuda w postaci braku efektów wcześniejszej wiary. Hej wystarczy! Miałam pisać o biedzie. O biedzie. Obiedzie.. Głodna jestem :>

Dwa tygodnie temu poznałam w pracy nowego kolegę- bardzo wylewny i rozmowny człowiek. Przyszedł, usiadł przy stanowisku obok i zanim jeszcze dowiedziałam się jak się nazywa, już zdążyłam usłyszeć, że jest w trudnej sytuacji materialnej i rodzinnej, mogą mu zabrać rentę po ojcu, jego mama jest przed emeryturą i nie pracuje, są na jakimś zasiłku 600zł a przecież muszą opłacić czynsz i rachunki, a i z czegoś trzeba żyć, więc on tu przyszedł pracować żeby tylko przetrwać i w sumie jest też chory i jeszcze te studia… A ja tak słucham.. ‚To przecież straszne! Co on teraz taki biedny zrobi? Jak oni sobie z tym wszystkim teraz poradzą?
I już.. Już pogrążam się w bezradności i rozpaczy za ludzkim nieszczęściem, już prawie serce mi z żalu pękło… Kiedy kilka dni później budzi mnie rano telefon. Niedawno poznamy kolega dzwoni i ponaglającym tonem głosu pyta, ‚czy pożyczę mu 150zł na nowe słuchawki do Iphone’a, bo gość na allegro tak tanio sprzedaje i on potrzebuje już teraz, a odda mi za parę dni’… W tej chwili mój niezawodny telefon się rozładował, po raz kolejny okazując się mistrzem taktu. Czy ja dobrze usłyszałam? Czy na pewno już się obudziłam? Niestety tak i w skrócie możnaby to ująć: „Pożycz mi 150zł na słuchawki do Iphone’a bo jestem biedny”. Uświadomiłam sobie wtedy, że chyba jednak jestem biedniejsza niż on. Nie, nigdy nikomu nie pożyczę 150 zł na słuchawki do Iphone’a. Napisałam mu w wiadomości, że będąc w tak trudnej sytuacji może nie powinien pozwalać sobie teraz na takie wydatki.. Otrzymałam odpowiedź że jednak nie zabiorą mu renty.

Może to już czas? Może to już czas wyjść na ulice i zacząć żebrać, skoro tak biedny człowiek ma, a ja ciągle ten sam stary, blaszany telefon…

Dobrze że mi to serce wcześniej nie pękło.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii emocje, ja, ludzie, obyczaje, praca, znajomi

 

Człowiek kebab i inne perspektywy

01 wrz

…Ten nie będzie- może za gruby, wolisz szczupłych.  W końcu masz prawo-
masz prawo zdecydować z kim chcesz być! Ale mija czas, mijają mimochodem
wspólnie spędzone chwile i w końcu coś sprawia, że zaczyna jawić się raczej jako
wspaniały drobiowy kebab pośród tych pustych bułek i suchych naleśników, jak
zapiekanka z dodatkami pośród tych wszystkich suchych sztangli.                               

Bułka jak bułka, ale to dodatki w jej wnętrzu decydują, czy się na nią połakomimy.
Problem w tym, że naturalnie na pierwszy rzut oka nie widać, jakie ktoś ma wnętrze.
A kebaby są różne.
Np. naleśniki niektórych kebabów są tak zawinięte, że z zewnątrz absolutnie nic nie wskazuje na to,
że będzie to coś dobrego- to wiadomo dopiero kiedy się spróbuje. Czyli trzeba zaryzykować.
Niby tylu ludzi się już zatruło, ale  jak tu nie skończyć kiedy się już zaczęło?
Byłoby szkoda…
Przecież nie jest to wina całego kebaba,
czasem wszystko psuje tylko zepsute mięso.

Niektórzy na początku znajomości okazują się niezwykle ciekawi, tylko później
jakaś zepsuta część ich osobowości każe nam wybierać między swoim zdrowiem,
a zauroczeniem i świadomością poświęconego tej osobie czasu, sił, zaangażowania…
Byłoby szkoda.
Byłoby z resztą trudno- o ile „brnie się samo”, o tyle zmiany czasem wymagają dużego samozaparcia.
Szczególnie kiedy jest się głodnym
i nie ma się już dużo pieniędzy.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii emocje, ja, ludzie, znajomi