RSS
 

Ahoj piraci!

25 lis

Coś, czemu poświęciłam sporą część swojej młodości, najwyraźniej się kończy.
Nie wiem co myśleć o trzech ostatnich latach spędzonych w swojej pracy, jeszcze nie wiem,
czy z czasem rozwinie się we mnie obecny żal, czy jednak wdzięczność za zdobyte doświadczenie.
Jakiś czas temu, kiedy warunki w pracy zaczęły się znacząco pogarszać, ktoś z pracowników
porównał tę firmę do tonącego statku. Nie wiem, czy osoba która to wymyśliła powiedziała to
przemyślanie, ale to porównanie zdaje się tutaj bardzo dobrze pasować.
To dość specyficzny statek, bo za mojego rejsu kapitan zmienił się już trzy razy, a za kolizje
z górami lodowymi obwinia się raczej wioślarzy. O tak, jeśli statek idzie na dno, to na pewno dlatego,
że za słabo wiosłują! Przecież powinni wiosłować tak szybko, że uniósłby się w powietrze i odleciał.
Jeden majtek (lider) szczególnie piłuje mi psyche- swoim stosunkiem do mnie, zachowaniem, czy
sposobem wyrażania się. Po tym jak ostatnio zmienił się kierownik przydzielono mnie do innej grupy.
Nie wiem na jakiej podstawie pani kierownik stwierdziła, że tak będzie najlepiej, ani, co wobec tego miała na myśli. Osobę, która jest odpowiedzialna za moją grupę i zwie się liderką, ostatnio chyba coś bardzo ugryzło, bo zwykłe komunikaty i odpowiedzi na proste pytania potrafi udzielić w tak odpychający i grubiański sposób, że, jak mówią inni moi współpracownicy: „do niej nie ma po co iść”.
Jednocześnie otwarcie oczekuje ode mnie przyjaznego nastawienia oraz zaufania i twierdzi, że nie rozumie co jest powodem tego, że takie nie jest. Tylko z czego mam się cieszyć?
Z tego, że od trzech tygodni straszy mnie że mnie zwolni, jeśli się nie poprawię, zaznaczając, że powinnam docenić to iż tego jeszcze nie zrobiła? Okej, dziękuję, ale problem w tym, że dałam już z siebie wszystko co powinnam, a nawet, czego nie musiałam. Wykonałam już też wszystkie jej polecenia i przyjęłam absurdalne uwagi, choć niczego dobrego one nie wniosły.
Sporo osób ostatnimi czasy zwolniono, inni zwalniają się sami.
Żeby nie było zbyt smutno, w firmie na ściany naklejono nowe tapety z uśmiechniętymi ludźmi i pięknymi widokami, a na każdej ścianie w różnych miejscach widnieje napis: „Podziel się radością„. To trochę jak z malowaniem komina na pokładzie tonącego statku.
Chociaż tapety są spoko;)
Myślicie, że jak powiem pani kierownik: „Ahoj panie kapitanie, Iwonka już wyskakuje za burtę”,
to zrozumie że się zwalniam? Powinna. Albo może inaczej: „Ja chciałabym podzielić się radością:
Odchodzę.” Albo…
Tyle pomysłów, że chyba dziś nie zasnę.

 
Komentarze (8)

Napisane przez w kategorii praca

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Marzena

    25 listopada 2013 o 19:00

    Ta liderka musi być kompletnie zakompleksioną zołzą! Dawno, dawno temu, przed WYPADKIEM też miałam takiego współpracownika, nie cierpiałam go! Na szczęście przyszedł taki dzień, gdy zostałam jego szefem i kategorycznie zabroniłam mu wyżywania się na podwładnych. Niestety, przepuszczał kolejne szanse, aż w końcu grzecznie podziękowałam mu za współpracę. Sądzę, że kultura w pracy obowiązuje wszystkich – od prezesa do sprzątaczki. Nie cierpiałam i nadal nie znoszę zadufanych w sobie osobników.
    Iwona, jeżeli możesz sobie pozwolić na zwolnienie z pracy, to nie zwlekaj z tym. Ta liderka nigdy się nie zmieni, pewnie nawet uważa, że jest ok.
    A na zakończenie współpracy powiedz jej, co sądzisz o takim odnoszeniu się do pracowników :)

     
    • ~Iwona

      25 listopada 2013 o 22:23

      Właśnie to dziś zrobiłam- podziękowałam za naszą współpracę. Odpowiedziała mi, że to tylko i wyłącznie moja decyzja, że ona wyciągnęła do mnie rękę (wyciągnęła rękę- chyba z nożem..), ale że ja tego nie odwzajemniłam.. Mówię jej: „Myślę, że zrobiłam wszystko co mogłam.”, a ona mi na to: „Szkoda, że mówisz że myślisz, a nie, że jesteś pewna.” Powiedziałam, że jak mówię że myślę to znaczy że jestem pewna i uścisnęłam jej na pożegnanie dłoń, żeby już dała spokój… Czuję się trochę, jakbym się zerwała z łańcucha :)

       
      • ~Marzena

        26 listopada 2013 o 01:13

        Bo się zerwałaś :) Gratulacje :)

         
  2. ~marianna

    27 listopada 2013 o 17:02

    Gratuluje odwagi, to madrosc pozwala nam na takie decyzje i ich konsekwencje. Powodzenia:)))

     
  3. ~Marzena

    8 grudnia 2013 o 18:36

    Iwona – zasypało Cię ? Znalazłaś coś nowego – mam na myśli pracę?

     
    • ~Iwona

      8 grudnia 2013 o 23:20

      Zasypało mnie egzaminami..
      Poza tym okazało się że na nowej uczelni mam na tyle fajne stypendium, że w sumie nie muszę pracować, a jak dobrze pójdzie, to od przyszłego semestru może być jeszcze lepiej :)

       
      • ~Marzena

        9 grudnia 2013 o 00:47

        Super :) Czyli zgodnie ze starym przysłowiem mówiącym, że Bóg/los/przeznaczenie (do wyboru) zamyka drzwi, by otworzyć okno :)