RSS
 

Rodzina zza łóżka

13 gru

Za oknem coraz silniejszy wiatr,
przenikliwe, nieproszone, natarczywe zimno,
wilgoć, ciemność i niedomarznięte błoto.
Słowem- nie ma na co patrzeć.
Tak się cieszę, że jestem po właściwej granicy szyby!
A co ja to miałam ..

Ostatnio znowu naszło mnie na wspominki.
Czasem nagle przypomni mi się coś o czym długo nie myślałam.
Ostatnio na przykład przypomniało mi się, że kiedy byłam mała,
w sensie jeszcze mniejsza niż teraz ;p
to miałam za łóżkiem… drugą rodzinę :>
Podobno małe dzieci zawsze mają, na miarę swojej wyobraźni, kogoś wyimaginowanego,
kto im na niby towarzyszy na przykład kiedy się bawią. Z wiekiem z reguły o tym zapominają
i fakt ten ulega u nich wyparciu. Ja tam wciąż pamiętam
i jak pomyślę że miałam kiedyś za łóżkiem drugą czteroosobową rodzinę,
w której byłam jednocześnie każdym jej członkiem, to..
trochę tęsknię za swoją wyobraźnią ;)

 
Komentarze (10)

Napisane przez w kategorii rodzina

 

Tags: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Marzena

    14 grudnia 2014 o 13:57

    Ooooo, wróciłam do czasów zabaw z moimi wymyślonymi towarzyszami :) Mogłam tak godzinami, moi rodzice mówili, że jako jedyna z ich czwórki dzieci, tak się ze sobą bawiłam, że nawet jak mnie wołali, to nie reagowałam. A ja bawiłam się gdzieś w kąciku, szczęśliwa, zbyt zaabsorbowana, by zwrócić uwagę na coraz bardziej nerwowe krzyki poszukującej mnie mamy :)

    Teraz tak mam, gdy czytam lub piszę – znikam wśród wymyślonych towarzyszy :)

     
  2. ~be

    14 grudnia 2014 o 14:39

    Niestety moja wyobraźnia nie była przyjemna :-). Ja mnożyłam strachy, do tej pory pamiętam niektóre z nich i gdyby spisać i stworzyć scenariusz to byłby niezły horror :-). Zawsze zastanawiał am się dlaczego? Mama opowiadała jak spałam z papciami, a na pytanie dlaczego odpowiedział am, ze gdy przyjdą to nie będzie mi zimno w nogi – budził am się z krzykiem i film w głowie trwał nadal, ten sam dom, ten sam strach i wojna a przecież nie powinien być we mnie ten strach. Nie miałam wyimaginowanej przyjaciółki, tylko przedziwne obrazy zdarzeń. Meczących i okropnych. Chyba miałam ciut po kręcony świat wyobraźni. :-) ha ha bardzo po kręcony. Mogę tylko zazdrości waszego. Buziaki :-).

     
    • ~Iwona

      15 grudnia 2014 o 01:43

      hm, skłonność do wizji katastroficznych częściej występuje u starszych dzieci, lub dorosłych… jeszcze nie słyszałam żeby występowała w młodszym wieku. może wcześniej dorosłaś;)

       
      • ~be

        16 grudnia 2014 o 18:29

        nie wiem jak u innych ale ja się cieszę, że odpuściło . Nie należało to do najprzyjemniejszych chwil. :)

         
    • ~Marzena

      17 grudnia 2014 o 14:46

      @Be
      Moja wyobraźnia, oprócz przyjemnych wizji, potrafiła mnie nieźle nastraszyć. Są takie strachy, które dobrze pamiętam do dnia dzisiejszego. O niektórych opowiedziałam tylko jednej osobie, mojemu partnerowi i to po wielu latach.
      A mama mi kiedyś opowiedziała, że gdy miałam pięć lat przyłapała mnie w dziwnym stanie, niby katatonicznym, siedziałam na ziemi, z pustym wzrokiem (wcześniej spałam) i recytowałam bez końca jedno zdanie: „I tak się zabiję”… To zdarzyło się tylko raz, nie byłam u żadnego lekarza, nigdy w dorosłym życiu nie miałam ciągot samobójczych – a jednak to dziwne.
      Nasuwa się pytanie – reinkarnacja? A może światy równoległe?

      @Iwona – myślę, że to nie kwestia wieku tylko urodzenie się z jakąś przeklętą anteną, ściągającą „paskudztwa”…

       
      • ~be

        18 grudnia 2014 o 18:27

        też czasem odnoszę takie wrażenie :) Tylko trudno o tym mówić bo to pachnie schizofrenią :)
        Kiedyś czytałam i rozmawiałam z ludźmi mającymi podobne historie – pamięć poprzedniego życia? z mamą próbowałyśmy dojść do tego nieustannego śniącego domu, są przypuszczenia ale wolę tego nie sprawdzać. I tak już mam łatkę wariatki :) to po co dodawać drugą ?
        Najpiękniejsze uczucie które mogłam doznać : latanie z realnym odczuciem wiatru, przestrzeni, zapachu. Najtrudniejsze : powrót do siebie. Tego nie powtórzę już nigdy, choćby z obawy, że nie będę chciała.
        pozdrawiam, buziaki.:)
        dziwny jest ten świat ale piękny. Tylko czasem trudno go opanować i zatrzymać. :) Byle przeżyć święta bez narodowej histerii :)

         
        • ~Marzena

          22 grudnia 2014 o 14:35

          @Be
          Taaaa, łatka „wariatki”, czy ładniej ujęte tzw. „innej” – skąd ja to znam…. :)
          Życzę świąt uszytych na miarę, sobie, Tobie, naszej gospodyni Iwonie, wszystkim! :)

           
          • ~Iwona

            22 grudnia 2014 o 22:59

            dzięki, no ładnie się tu rozgościłyście, wpadajcie częściej;)