RSS
 

Moja bratowa

16 gru

Odbyłam wczoraj poważną rozmowę ze swoim bratem. Mój brat ma 8 lat,
ale nie patrzcie z góry na jego wiek, czasami zdaje się myśleć poważniej,
niż jego dziesięć lat starsi rówieśnicy.

-Iwona, a ty będziesz mieć męża?
Siedzisz bezczynnie przed monitorem bezmyślnie śledząc wzrokiem kolorową kulkę wchłaniającą kolorowe kropki i nagle ktoś, po kim najmniej byś się tego spodziewał,
w najmniej spodziewanym momencie zadaje ci pytanie, które dotyka najgłębszych części twojego jestestwa… Nigdy nie wiem jak odpowiadać na tego typu pytania. W powijakach zbierając myśli udzieliłam jakiejś niezadowalającej siebie odpowiedzi.

-Bo ja mam dziewczynę.
-Tak? Jak ma na imię?
-Natasza.
-Musi być ładna..
-No, ma takie złote włosy… Jest w drugiej klasie, ma 7,5 lat.
Przypomniałam sobie wtedy, że też kiedyś myślałam że mam chłopaka, tylko nikomu o tym nie mówiłam. Po prostu myślałam, że jak ktoś mi się podoba, to znaczy że jest moim chłopakiem :) Byłam wtedy jakoś w wieku mojego brata :) Stąd moje pytanie:
-A ona wie, że jest twoją dziewczyną?
-Wie, mówiłem jej kiedyś.
-Tak?
-No, w ogóle się nie wstydziłem.
-A ty będziesz miał kiedyś żonę?
-Tak, weźmiemy ślub z Nataszą.
To musi być coś poważnego.  Ja tam w jego wieku jeszcze nie myślałam,
żeby za piętnaście lat myśleć o myśleniu, aby w przyszłości założyć rodzinę..
-I gdzie będziecie mieszkać?
Spytała Iwona w obawie, że będzie się musiała wyprowadzić wcześniej, niż myśli.
-Na łące.
-Na łące???
-Nie na łące. Na łące wybudujemy dom, niedaleko żeby mieć do was blisko
i będę zarabiał dużo pieniędzy.

-Aaa. Będziecie mieć dzieci?
-Tak.
-Ile chcesz mieć dzieci?
-3…

Chyba prędzej zostanę ciocią, niż żoną ;)

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii blog, rodzina

 

Tags: , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Marzena

    18 grudnia 2015 o 17:42

    Cudny ten Twój brat! Zażył Cię, jak nic :)
    Bardzo lubię dzieci i one to chyba czują. Rozmawiają ze mną bez żadnego skrępowania i muszę to głośno powiedzieć – dorośli mogliby się wiele nauczyć od dzieci i wielka szkoda, że wielu patrzy z „wysokiej góry” na dzieci, sądząc, że ich tzw. dorosłość oznacza automatycznie dojrzałość.

    Przypomniały mi się plany na życie mojej młodszej siostry. Jak chodziła do zerówki to zaczęła się żywo interesować chłopakami i snuć wizje swojej przyszłości. Planowała 11 dzieci, tłumacząc, ze tyle potrzebuje w razie gdyby np. jedno dziecko umarło z gorączki, drugie pod samochodem etc., etc. :)))) Nie wiem, skąd jej przychodziły do głowy te czarne scenariusze bo w rodzinie nie było (wtedy) większych tragedii.

     
    • ~Iwona

      18 grudnia 2015 o 20:54

      Twoja siostra chyba jest dość zapobiegliwa ;D
      Dzieci to fajne istotki, nie zrozumie tego ten, kto nie ma do nich podejścia, albo po prostu odpowiedniego nastawienia. A relacje i rozmowy z dziećmi mogą być bardzo pouczające- nie tylko ze względu na ich szczerość, ale też ‚nieskażone’ spojrzenie ;)

       
      • ~Marzena

        13 stycznia 2016 o 18:06

        Zgadzam się – dzieci są bardzo spostrzegawcze i bardzo prawdziwe. Dorosłych niezbyt często stać na taką „prawdziwość”. Chyba łatwiej nam ukrywać przed większością spotykanych ludzi nasze prawdziwe emocje, a nawet zdanie – wiemy, jak łatwo nas można skrzywdzić, to dlatego.