RSS
 

Imprezowiczka

08 paź

Ni stąd ni zowąd moi rodzice postanowili gdzieś na krótko wyjechać. Zabrali też ze sobą mojego 8 letniego brata. Z ich trójki on chyba cieszył się najbardziej. Dokładniej mówiąc, rzadko widziałam żeby z jakiegoś powodu tryskał taką radością. W dniu wyjazdu (rano,
o godzinie, która dla mnie jest jeszcze nocą) kątem ucha dobiegały mnie odgłosy jego przeżywania: „-To jest najważniejszy dzień w moim życiu!” oraz skrzętnego, kompleksowego pakowania: „-Miś, telefon, ładowarka, klapki…” .
W końcu pojechali. Podobno jest im fajnie.

Rzadko zdarza mi się kogoś do siebie zapraszać, z reguły to ja gdzieś wybywam. Dziś jednak postanowiłam skorzystać z rzadkiej okazji wolności chaty i to ja ‚zrobiłam imprezę’^^ Zaprosiłam osiemnaście osób. Nikt nie przyszedł.

Piję hebratę do lustra.

No… party hard.

(już się więcej nie przejmę, że to nie u mnie się spotykamy)

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii ja, znajomi

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Longina

    12 lipca 2017 o 23:45

    Wpadam do Ciebie , żeby odzyskać uśmiech po trudach dnia i badaniach… Jesteś dopalaczem radości :)
    masz dar pozytywnego oddziaływania na drugiego człowieka :)

    Zapraszam na mój blog…jestem ciekawa, co powiesz :)