RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘obyczaje’

Sobota

13 kwi

Wcześnie mi się dziś wstało.
Grający na telefonie braciszek i trzaski zbierających się kolejno do pracy rodziców otwierały mi oczy
już od 7… Do wymarzonej kawy brakło mleka, co zmusiło mnie do wyjścia do sklepu. Nie to, żebym
nie lubiła chodzić po sklepach; problem tkwi w tym akurat sklepie (jedynym w okolicy)
i świadomości higienicznej jego ekspedientki.
Poranna gastro-faza popchnęła mnie do kupienia jeszcze dwóch bułek.. Stoję w kolejce.
Przy koszykach, które kto wie po co tam są, siedzi jeden z tych znanych pod-sklepowych ludzi,
a do sklepu wkracza drugi, oznajmiając:
-Kierowniczko! Ja biorę cztery browary, a zapłace późni!
-Dobra! -Odpowiada pani ‚kierowniczka’, gołą ręką (którą wcześniej wydawała pieniążki) odkładając
niezafoliowaną szynkę. O, przepraszam, jednak miała rękawiczkę- czarną, zimową, bez palców.
Doczekałam się na swoją kolej. Pani kierowniczka otwarła mój worek, żeby policzyć dwie bułki,
po czym kciukiem i palcem wskazującym ujęła jedną bułkę i rzekła:
-Ta bułka jest wczorajsza, pójdę ci ją wymienić.
Patrzyłam na tą bułkę ściśniętą tą wykonującą wcześniej wszystko inne dłonią nawet nie słuchając,
co do mnie mówi, po czym skupiłam się na samej trzymającej ją dłoni i kiedy ostatnie echo jej stwierdzenia
wyleciało mi drugim uchem (co nie oznacza tu że jestem wewnętrznie pusta), odpowiedziałam:
-Nie, nie trzeeba, kupię tylko tę jedną.
Czasami wracam z tego sklepu i mam ochotę wszystko umyć..
-Iwona, dlaczego myjesz to mleko?
-Nieważne.
Kiedy już zrobiłam sobie wspaniałą kawę, kolejny raz naszła mnie myśl, żeby się gdzieś wybrać.
Od zeszłego czwartku wzięłam sobie tydzień wolnego, ale w sumie nie mam co ze sobą zrobić…
Pomyślałam więc, że pojadę zarezerwować sobie bilet na pociąg i jutro zobaczę Kraków.
Chwilę później stoję na przystanku autobusowym, jednak zamiast autobusu podjeżdża
mały biały samochód i czterdziestoletni wątły pan z papierosem krzyczy do mnie:
-Siadeeej!*   (*’może panią podwieźć?’ przyp. tłum.)
W sumie mój autobus spóźniał się tylko minutę, ale ta jego siła perswazji…
Co miałam zrobić. Siadłam. Okazało się, że to znajomy moich rodziców i że jestem
podobna do mamy (Cóż..). Niestety ja ze swoją prostopagnozją z nikąd go nie kojarzyłam.
Tym sposobem wysłuchałam kilku opowieści o pracy za granicą, poznałam kilka brzydkich wyrazów..
Kształcąca to była podróż. Z powrotem już autobusem;
-Poproszę normalny na Rejtana.
-A siadej.
Czyli do Rejtana bryknełam się za free, na dalszą trasę mam miesięczny :)

Teraz jeszcze ostro świeci zachodzące już Słońce.
Niebo jest szare, białe, niebieskie i granatowe, sypie grad i pojawia się tęcza.
Cudo :)

 

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii obyczaje

 

Dlaczego kobiety się malują?

12 kwi

Szukając odpowiedzi na tytułowe pytanie i obserwując różne osoby,
doszłam do dwudziestu wniosków, czyli:

1. Żeby wyglądać ładnie.
2. Żeby nie wyglądać brzydko.
3. Aby zwrócić na siebie uwagę.
4. Aby nie zwracać na siebie uwagi.
5. Żeby podobać się komuś.
6. Żeby się nikomu nie podobać.
7. Żeby podobać się wszystkim.
8. Żeby podobać się Sobie.
9. W celu wykonania jakiegoś eksperymentu.
10. Z wewnętrznej konieczności.
11. Z nudów.
12. Dla zabawy.
13. Do zdjęcia.
14. Bo tak .
15. Żeby wykończyć stare kosmetyki, bo
kończy im się ważność (zawsze się kończy ;>).
16. Żeby wykończyć stare kosmetyki
i mieć powód, by kupić nowe.
17. Aby wypróbować nowe kosmetyki.
18. Żeby prezentować się inaczej.
19. Aby wyglądać młodziej, niekiedy..
20. Starzej.

Chyba coraz rzadziej słyszy się, że wygląd nie ma znaczenia.
Bo jeśli nie ma, to po co To Wszystko?

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii obyczaje

 

Zagubieni podróżni

24 mar

Opowiem Wam dziś moją niesamowitą historię.
Idę drogą ((tak, nie chodnikiem, drogą- w mojej Wsi nie ma chodników wiec chodzi się po drodze,
a kiedy nadchodzi niefortunny moment kiedy to dwa pojazdy mijają się obok przechodnia,
przechodzień musi trochę (lub bardzo) wejść do rowu (czy tam fosy- jak kto woli, z drogi w każdym razie
trzeba wtedy zejść). I co, dobrze że jest chociaż droga ;]). W zimie dodatkowo trzeba się wtedy lekko
wspiąć na zaspę
ponieważ pobocza  nie są odśnieżone.).
W piętnastej minucie marszu na przystanek autobusowy zatrzymuje się przede mną
jadący z naprzeciwka mały samochód. Otwierają się drzwi i ktoś mówi mi kulturalnie „Dzień dobry”.
Odpowiadam „Dzień dobry” i widzę, że z przodu siedzi młodszy i starszy pan a na tyłach jeszcze
kilka osób. Czekam na jakieś pytanie, ale zamiast tego pasażerowie zaczynają się kłócić:
-Ty się spytaj.
-Nie, ty się spytaj!
-No spytaj się ty!
-No pytaj się!
Stoję i patrzę. O co chcą spytać i dlaczego zadanie mi TEGO PYTANIA wywołało takie spięcie?
Czy też kłócą się bo żadne z nich w ogóle nie lubi zadawania pytań? A może to jakieś
OSOBISTE PYTANIE i któryś dziadek z przodu odpali coś  niebywałego..?
Spodziewałam się wszystkiego. W końcu babka z tylnego siedzenia krzyknęła:
-No spyytaj się tyyyy!!!
To ta chwila, wszystko miało się okazać.
Zakrzyczany przez wszystkich kierowca zwraca się do mnie:
-Gdzie jest numer domu dwieście ?

…Pomyślałby ktoś..

KONIEC

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii ja, obyczaje

 

Szanujmy swoją przestrzeń

23 lut

Jak już może wspominałam brzydzę się cudzych zarazków, oblechów i wszystkiego co ma sierść, nawet jeśli ta sierść ‚ma leżeć’ lub wisieć, bo to ozdoba… No niektórzy czasem podrzuca takiego martwego dzika
pod drzwiami albo na ścianę i po tym chodzą lub każą się zachwycać.
Kiedyś u znajomych, nie bacząc na podłogę, stanęłam gołą stopą na takiego dzika,  patrzę pod nogi a tu UCHO. Taka  sytuacja.    Żywy czy martwy, mam na to inne postrzeganie. W obrzydzeniu przeniosłam się na podłogę obok, a jako że znajomych dobieram roztropnie, dostrzegłszy moją reakcję zareagowali jedynie śmiechem, nie wytykając mi braku taktu, ni chorób umysłowych.

I wsiadam dziś do MPK, nie tego co zwykle, bo natknęło mnie żeby pojechać innym.
Trzy przystanki dalej wsiada jeszcze parę osób- para i żul. I ten żul się tak chwieje, a to miejsce koło mnie takie wolne i on się tak chwieje…  Mogłam się domyślić, wyczuć, obliczyć prawdopodobieństwo i uciekać,
ale w końcu było tyle innych wolnych miejsc, dlaczego miałby usiąść akurat koło mnie.
Więc zbliża się do mnie i grzecznie, jak to żul, pyta: „Przepraszam, można tu koło pani usiąść?” Ja mu pozwalam i dodatkowo pokazuję takim gestem sugerującym że ale trochę dalej. To on koło mnie usiada,
patrzy na mnie i mówi głośniej „-Ja śmierdzę, ale to dlatego że pracuję z koniami*. Lubi pani konie?” [...]
„-Nie bardzo.” „-A ja od dziecka pracuję w stajni i robię to dobrze.” Miałam na uszach słuchawki,
słuchałam akurat takiego dosyć agresywnego kawałka „A place for my head, LP”, nie zraziło go to jednak- widać miał ‚bardzo potrzebę’ rozmowy bo trącał mnie jak na niego nie patrzyłam. D; Tyle zarazków na mnie przeszło, przecież musiał być siedliskiem brudu :< Pomyślałam żeby się przesiąść, ale mogłoby mu się zrobić przykro, a co jeśli jest wariatem i będzie mnie gonił? ;d
Trafił pan na niewłaściwą osobę. Ta niewłaściwa osoba często jest trafiana przez takich jak pan,
ona chyba ich do siebie przyciąga.
„Tak to już bywa, że kiedy człowiek ucieka przed swoim strachem, może się przekonać, że zdąża jedynie skrótem na jego spotkanie.” -Tolkien.  Tyle w tym mądrości..

*wiem, pisze się końmi.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii emocje, ja, obyczaje

 

Turbodymomen

12 sty

…zawstydził kurę i wydziobał 150 ziaren :)

Turbodymomen zdaje się mieć wiele wspólnego z mężczyznami toczącymi między sobą zakłady,
choć to trochę przejaskrawione porównanie.

Niektóre reklamy w przerwach podobają mi się bardziej niż same filmy.
Np. dawna seria reklam z Plusa,  m.in…

I wszystkie inne pomysłowe, zabawne, genialne.
Czy to znaczy że w TV na prawdę nie ma już nic ciekawego? ;]

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii obyczaje

 

Zimowe porządki

03 sty

Lubię porządek. Dla mnie porządek to znajdowanie się rzeczy na miejscach, na których przywykły się znajdować. Nie chodzi o to, czy poduszka między bokiem parapetu a ścianą akurat tam pasuje…
ona po prostu ma tam być. W innym wypadku- każde odstępstwo od reguły wprowadza bałagan.
Natomiast bałagan od porządku dzieli tylko czas, bo zgodnie z definicją porządku rzeczy z czasem ‚przywykają’ do miejsc w których się znajdują. Tak przywykają, że przestajemy zwracać na nie uwagę
i stają się naturalnym elementem krajobrazu. To w sumie dziwne że ta poduszka jest tam już tyle wciśnięta,
no ale taki już jest krajobraz. Przyzwyczajenia mają ogromną siłę, nie tylko w tak drobnych sprawach.

Nie wiem skąd zawsze bierze mi się góra tych wszystkich papierów. Niby wyrzucam, a one ciągle,
mając nadzieję że do czegoś jeszcze się przydadzą, piętrzą się na tym stosie. I tak przewalając notatki,
pisma z urzędu, wydrukowane artykuły, wpadła mi w ręce mała kartka z notesu. Zapisana dokładnie rok temu. Zapragnęłam w owym czasie zrzucić kilka „zbędnych” (a może niezbędnych) kilogramów i zaczynając
od wagi 47kg codziennie zapisywałam co zjadłam i jak zmieniła się moja waga. Np. takie dni jak:
26 grudnia: kawa, jabłko, jajo;), jabłko, herbata
31 grudnia: kawa, pół bułki, herbata, makaron, jabłko
8 stycznia: kawa, kawa, kawa, ciastko, sałatka, pomarańcz

Szaleństwo, nie? ;D Z 47 zeszłam do 44.
Ale to nie było takie straszne jak się wydaje.
Po kilku dniach żołądek się kurczy i ma mniejsze oczekiwania.
To może powtórka? ;] Tylko już może zdrowiej.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii ja, obyczaje

 

Skomplikowani

29 gru

Człowiek jest jak ślimak- prowadzi do niego droga okrężna.
Czasem na skróty próbujemy kogoś poznać, ocenić osobę kierując się jej wyglądem,
czy pojedynczym zachowaniem. Jednak z czasem okazuje się,
że pod tą niepozorną powłoką kryje się jakaś niesamowita osoba.
W cale nie tak prosta jak jej wygląd, nie tak zwyczajna jak pierwsze wrażenie o niej…

A czy pojedyncze zachowanie człowieka zawsze stawia jasno-
czy jest dobry, czy zły, mądry, głupi, dziwny? Nie.
Chyba że sam na podstawie tego zachowania wmówi sobie że jest taki
i w końcu taki się stanie…
A przecież nic nie jest tylko czarne lub tylko białe między ludzkimi emocjami.

Wracając do początku, ślimak może być mniej lub bardziej zakręcony. I człowiek-
mniej lub bardziej skomplikowany. Niektórzy są tak skomplikowani, że czasem
sami siebie nie rozumieją; sumie to tak, jakby ślimak zgubił się we własnej muszli ;p
Ale powody tego są różne. Różne warunki różnych ślimaków
wpływają na skrajnie odmienny wygląd muszli. Wpływają na nas różne motywacje, sytuacje,
środowisko, sposób wychowania… I to podobieństwo, lub też odmienność sprawia,
że czasem wydajemy się sobie tacy fascynujący :)
Są i mniej skomplikowani, nie wiem czy to odpowiednie porównanie: prości jak muszla tzw.
klozetowa.  Zawsze pewni siebie, zawsze wiedzą czego chcą i wszystko wydaje im się jednoznaczne.
To niewątpliwie ma swoje plusy, zależy
Zależy, co kogo zadowala ;)

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii emocje, ja, obyczaje

 

Święta

24 gru

Lubię na Was Patrzeć, ‚ludzie w święta’, mimo że sama ich nie obchodzę.
Może nie Słuchać tych niektórych, kiedy tuż przed świętami dzwoniłam (jako doradca klienta sieci T-mobile)
i sypali k***ami i ch***ami bo byli przecież zajęci przygotowaniami do świąt.

Lubię, bo jesteście tacy szczęśliwi, przypominacie sobie o sobie- nie o sobie samych, a o
sobie wzajemnie. Wybaczacie, życzycie zdrowia, szczęścia, miłości…
Skoro tak nam to odpowiada i tak dobrze wychodzi to może mogłoby tak być cały rok? ;)
Nie mówcie że to kosztuje, bo nie trzeba góry jedzenia, ani litrów alkoholu do pielęgnowania wartości i relacji
oraz kształtowania takiej osobowości.

Oczywiście mam świadomość, że wszystko zmieni się już…
w styczniu.

Mój blogowy kalendarz na grudzień wygląda jak plansza Tetrisa, czyż to nie cudowne? ;>

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii obyczaje, znajomi