RSS
 

Notki z tagiem ‘dzieci’

Prognoza pogody na resztę życia

04 lis

Pogodynka pragnie poinformować, że idą piękne dni

Wystąpią niewielkie opady deszczu – nie potrwa to jednak dłużej niż zwykle.

Później powieje lekki wiatr, ale on tylko na chwilę - przychodzi tylko wywiać z głów niepotrzebne zmartwienia – zaleca się wtedy wietrzenie wnętrz, w szczególności otwarcie na wylot wszystkich zatęchłych pomieszczeń (z ‚komórkami pod schodami’ włącznie. Niektórzy wpychają tam graty i różne inne życiowe śmieci. Strącając je z oczu, a nie pozbywając się ich myślą, że przykry zapach może tym razem nie znajdzie do nich drogi, może ogłupiały i posłuszny nie będzie się ważył dać o sobie znać… Nic bardziej mylnego. Możecie się do niego przywyczaić, ale każdy szlachetny gość, który przekroczy próg waszego wnętrza (a czasem wystarczy że tylko uchylicie mu drzwi), poczuje, że coś jest nie tak. Nie chcę nikogo straszyć, ale znam takie przypadki, że ‚śmieci wychodziły z komórek i innych szafek’ w najmniej pożądanych momentach. Dlatego porządek we wnętrzach najlepiej utrzymywać na bierząco)

Później będzie pięknie, słonecznie, a kiedy już nam się znudzi, koniec dnia ozdobią wielobarwne, budzące zachwyty obłoki

I kiedy wpatrzeni w ogromną, czerwoną tarczę zachodzącego słońca (jak w agonię upadłego świata, zwieńczenie pięknego dnia, czy zapowiedź pięknej nocy) zapomnimy o wszystkim co odrywa nas od piękna codzienności, przykryje nas niebo pięknych gwiazd, ale wtedy już pewnie…
zmarzniemy w tyłek i wrócimy do domu ;)

Niewiele rzeczy na tym świecie jest tak niezawodnych, jak te piękne dni, które zwyczajnie w końcu przychodzą zawsze.
Nikt, kto na nie czeka, nie jest naiwny. 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii ja

 

Moja bratowa

16 gru

Odbyłam wczoraj poważną rozmowę ze swoim bratem. Mój brat ma 8 lat,
ale nie patrzcie z góry na jego wiek, czasami zdaje się myśleć poważniej,
niż jego dziesięć lat starsi rówieśnicy.

-Iwona, a ty będziesz mieć męża?
Siedzisz bezczynnie przed monitorem bezmyślnie śledząc wzrokiem kolorową kulkę wchłaniającą kolorowe kropki i nagle ktoś, po kim najmniej byś się tego spodziewał,
w najmniej spodziewanym momencie zadaje ci pytanie, które dotyka najgłębszych części twojego jestestwa… Nigdy nie wiem jak odpowiadać na tego typu pytania. W powijakach zbierając myśli udzieliłam jakiejś niezadowalającej siebie odpowiedzi.

-Bo ja mam dziewczynę.
-Tak? Jak ma na imię?
-Natasza.
-Musi być ładna..
-No, ma takie złote włosy… Jest w drugiej klasie, ma 7,5 lat.
Przypomniałam sobie wtedy, że też kiedyś myślałam że mam chłopaka, tylko nikomu o tym nie mówiłam. Po prostu myślałam, że jak ktoś mi się podoba, to znaczy że jest moim chłopakiem :) Byłam wtedy jakoś w wieku mojego brata :) Stąd moje pytanie:
-A ona wie, że jest twoją dziewczyną?
-Wie, mówiłem jej kiedyś.
-Tak?
-No, w ogóle się nie wstydziłem.
-A ty będziesz miał kiedyś żonę?
-Tak, weźmiemy ślub z Nataszą.
To musi być coś poważnego.  Ja tam w jego wieku jeszcze nie myślałam,
żeby za piętnaście lat myśleć o myśleniu, aby w przyszłości założyć rodzinę..
-I gdzie będziecie mieszkać?
Spytała Iwona w obawie, że będzie się musiała wyprowadzić wcześniej, niż myśli.
-Na łące.
-Na łące???
-Nie na łące. Na łące wybudujemy dom, niedaleko żeby mieć do was blisko
i będę zarabiał dużo pieniędzy.

-Aaa. Będziecie mieć dzieci?
-Tak.
-Ile chcesz mieć dzieci?
-3…

Chyba prędzej zostanę ciocią, niż żoną ;)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii blog, rodzina

 

Małe szczęścia

27 sie

Późno dzisiaj wstałam. Może to przez wczorajszy wyczerpujący fizycznie i emocjonalnie dzień,
a może to przez to naładowane chemią (bo raczej nie procentami) piwo. Nie lubię piwa, chyba że
żurawinowe :P Obudziłam się dopiero o 10, kiedy to mój braciszek głośno obwieścił:
-MAMA! Idę robić kupę.
-To po co mi mówisz? Rób.
Aj.. A może mój mózg tego nie zauważył? Może oszukam siebie i uda mi się jeszcze zapaść
na pół godziny snu? Chociażż.. półł.. Nie, nie w tym domu. Po dziesięciu minutach ponownie
rozchodzi się dźwięk otwierających się z impetem drzwi łazienki i wołanie:
-Mama! Mama!
-Co tam!
-Psypomniała mi się taka piosenka „to co sie zdazyło to nie była miłość.. oo.. oo..”. Znas jom?
-Nie, zrobiłeś tę kupę?
-Nie jesce.
Koniec. Zbawienny sen poszedł się paść,
moje promienne oczy na dobre przywitały nowy dzień.
W drodze do pracy postanowiłam jeszcze uzupełnić garderobę o kilka par skarpetek. Szeroko pojęty
„Chińczyk” zawsze ma w ofercie szeroki asortyment wszystkiego, więc udałam się tam od razu
i bez zastanowienia. Zdziwiła mnie tak duża ilość ludzi w tym miejscu i w obawie o swój portfel
wyjęłam go z torebki- stwierdziłam że w ręce będzie bezpieczniejszy.
‚Pójdę już do kasy’- pomyślałam, a ze mną pomyśleli wszyscy pozostali. Po dwóch minutach stania
na końcu kilkunastu-osobowego ogonka zorientowałam się, że  ”coś nie rusza” i ujrzałam, że kosze
stojących przede mną klientów ponad stan wypełnione są różnego rodzaju chińszczyzną.
Pomyślałam że nie chce mi się tyle czekać. Odeszłam na dział skarpetek, żeby odnieść.
I odniosłam wszystko co trzymałam w rękach
W drodze do pracy wstąpiłam jeszcze do tesco kupić coś do jedzenia. Stojąc przy kasie szukam portfela,
ale znalazłam tylko kartę. Ale jak to nie mam portfela? Przed chwilą strzegłam go jak oka w głowie.
A że oka w głowie się raczej nie strzeże… Godząc się już ze stratą wracam tą samą drogą którą przyszłam.
Ponownie wchodzę do „sklepu z ubraniami”, na dział skarpetki, do półki na którą je odłożyłam…
Są! =) One i on. Że też nikt z wielu klientów nie pomyślał, żeby sprawdzić co jest w tym portfelu-
w końcu co by robił portfel na półce ze skarpetkami?
Może nikt nie uwierzył w swoje szczęście :)
Ja w każdym razie odetchnęłam..

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii dzieci, emocje, ludzie, zakupy

 

Jego pierwsze zakupy

01 lip

Ciężko zachować regularność w pisaniu, kiedy nie ma się dostępu do Internetu.
Ale dziś jest! Chodzi jakby nie mógł, ale jest…

Kilka dni temu mój brat (5l.) pomaszerował na swoje pierwsze samodzielne zakupy.
Tak jest! Sam! Całe pół kilometra od domu…
-Daniel, pójdziesz do sklepu i kupisz masło i bułkę tartą, dobra?
-Dobra.
-Co masz kupić?
-Masło i chleb tarty.
-Nie chleb tarty, tylko bułkę tartą. Napisałam ci na kartce co masz  kupić i wkładam ci ją tu do portfela,
a tu w drugiej kieszonce masz 10 zł.
Małemu materialiście, liczącemu swoje drobne w każdej wolnej chwili, najbardziej spodobała się ta dziesiątka. Mama wyposażyła go jeszcze w odpowiednią siatkę i stojąc pod domem obserwowała, jak jej syn, oglądając się co chwilę, drobnymi kroczkami coraz bardziej oddala się od domu…
-Nie oglądaj się na mnie tylko patrz na drogę!
Ja również patrzyłam. Dziecko najwyraźniej nie miało stresa sądząc po tym, że w drodze skacze po rowach, aby przy okazji nazbierać dla mamy różnych wspaniałych kwiatów :D Droga koło nas oczywiście nie jest ruchliwa. W przeciwnym razie mama na pewno nie pozwoliłaby mu jeszcze na takie przechadzki.
Oto i wraca. Mała reklamówka o dziwo wypełniona jest różnymi zakupami… Masło, chleb, lód…
-Danielku, a po co kupiłeś chleb?
-Bo pani mówiła że nie ma chleba tartego, był tylko taki.
Zaabsorbowany zakupami, pieniędzmi i kwiatami zapomniał o schowanej w portfelu liście. Ale nic nie szkodzi… Kiedy zajął się konsumowaniem topiącego się loda, mama wykonuje telefon do pani ekspedientki z pytaniem, czy może oddać chleb. Osobiście zaczynam się zdumiewać: Jak to oddać chleb? Taki nie zafoliowany, niesiony w jakiejś używanej siatce, razem z innymi zakupami? Żeby chociaż był w osobnym woreczku- nie.
-A pewnie!- odpowiada zadowolona sprzedawczyni- Brakuje mi dziś chlebów. Przynieś, sprzedam.
Pisałam już, że czasem wracam z tego sklepu i mam ochotę wszystko umyć. Hm, czy dla pani podającej gołą ręką w rękawiczce bez palców szynkę i wydającej tą samą ręką pieniądze, chleb z takiej reklamówki byłby jakimś problemem? Jak mogłam wątpić…
Przy okazji sprzedawczyni przybliżyła mamie jak przebiegały zakupy:
-Przyszedł i mówi, że chce kupić chleb tarty i masło, ale tak, żeby wystarczyło na loda
i żeby jeszcze wydać mu  z tej dziesiątki…

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii dzieci

 

Wspomnienia

13 lut

Na imię było mu Andrzej. Magister Andrzej. Podobno Andrzej to nie imię- to styl życia.
Myślę że i w tym wypadku coś było na rzeczy..

Andrzej był moim wychowawcą w podstawówce, lata 1-3. Ja nie lubiłam jego, on nie lubił mnie
i to było widać. Trzymałam się od niego z daleka nie tylko dlatego, że kojarzył mi się z łysą małpą,
co w sumie było zabawne, ale jego gesty, zachowania jak też sposób mówienia wydawały mi się jakieś…
Jakieś zwyrolskie. Robił czasem takie głupie miny. Ja natomiast byłam dzieckiem bardzo poważnym;
różne osoby mówiły mojej mamie, że jestem za poważna jak na swój wiek. Fakt,
zachowywałam się jak stara maleńka i tak samo chciałam się ubierać, co tata komentował:
wyglądasz ‚w tym’ jakbyś z pożaru uciekła. Ehh..
Wracając do gościa, nawet dziś wydaje mi się że był dziwny. Zawsze grał nam na gitarze, dzieci śpiewały
i to było ok, chyba że brał je na kolana. Albo te jego akcje z leczeniem przez dotyk…
„-Proszę Pana, boli mnie głowa.. -To chodź do mnie, dotknę i przestanie.” o.O
Ja tam nie chorowałam ;] albo siedziałam w domu.
Już pomijam stereotypy, ale mężczyzna-przedszkolanka? No dobra, ale Ten?
Przypomniał mi się jak odgrzebałam swoje świadectwa szkolne  z tamtych lat.
Pierwsza strona to zwykła formalność;
(…) uczęszczała w roku szkolnym 1999/2000  do klasy drugiej..
Natomiast druga nosi tytuł WYNIKI KLASYFIKACJI KOŃCOWEJ i tutaj wychowawcę ponosiła wyobraźnia.
zachowanie:  Wyróżniasz się obowiązkowością i pilnością.   No trochę mi przeszło ;)
Każde zadanie starasz się wykonywać dokładnie i samodzielnie.        ^^
Jesteś zazwyczaj przygotowana do zajęć.     Czyli jednak czasem nie ogarniasz.
Masz duże poczucie sprawiedliwości.               A raczej jej braku..
Czasami trudno Ci nawiązać kontakt z rówieśnikami.    Spadaj.
Zajęcia edukacyjne:  Potrafisz wypowiadać się wielozdaniowo na każdy temat.
Posiadasz bogaty zasób słownictwa.   Och.. Czytasz płynnie, w dobrym tempie, z odpowiednią intonacją.
Znasz zasady ortograficzne i wspaniale je stosujesz. W pracach pisemnych sporadycznie popełniasz błędy.
Sprawnie wykonujesz działania matematyczne i dobrze rozwiązujesz zadania.    Niepotrzebnie chwaliłeś..
Prace plastyczne i techniczne wykonujesz  w miarę estetycznie.   W miarę?
Nie w miarę, tylko na prawdę. Sztukę trzeba rozumieć, proszę pana ;]

Szczególne osiągnięcia:  Twoim szczególnym osiągnięciem jest budowanie pięknych wypowiedzi.   Wiem :)

…………………………………………………………………………………….
WYCHOWAWCA KLASY
………………………………………………………………………………………. mgr Andrzej

…14 lat temu. Trochę się zmieniłam,
choć niektóre cechy zostają człowiekowi na całe życie.
Szkoda że nie została mi sprawność w rozwiązywaniu zadań matematycznych ;P.
Tak czytam te świadectwa i doczytuję, że lubię plastykę, dobrze mówię, czytam, piszę
i gram na flecie… I nie rozumiem po co na świadectwie szkolnym było pisać, że mam jakieś
trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami? Jak by tego było mało, na innym
padło stwierdzenie problemy ze znalezieniem przyjaciela ???
No nic. Pomyliło mu się gdzie może dawać takie komentarze,
najwyżej będę chować swoje świadectwa przed wnukami.
:)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii ja