RSS
 

Notki z tagiem ‘kwiaty’

Storczyk Buntownik

14 sty

Nabyłam storczyk. Nie, nie wyglądał tak jak ten poniżej…
FullSizeRender (8)Był prosty, pionowy, ułożony… Ale usechł.
Nie był to jednak koniec jego barwnej egzystencji.
Jego liczne korzenie miały się całkiem nieźle,
szczególnie jeden, który postanowił oderwać się od reszty i pójść rosnąć gdzie indziej -
od jakiegoś czasu obserwuję jego podróż poza doniczkę i widzę że ewidentnie próbuje stąd nawiać.
Podobnie rzecz ma się z łodygą i kwiatkiem. A podobno wszystkie rośliny rosną korzeniami w dół
i łodygą do góry, bo wynika to z prawa grawitacji… Mój storczyk chyba tego nie wie.
Albo nie chce być jak jego nudni koledzy i postanowił żyć inaczej niż to mdłe pospólstwo.
Wniosek? Nie ważne za kogo Cię mają – bądź tym, kim chcesz być. Mój storczyk został ptakiem :)

Myślę jeszcze, że gdyby mógł mówić, byłoby to coś w stylu:
„-Nie mów mi jak mam żyć!”
„-Grawitacja to bujda!”
„-Jestę ptakię!”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jak mi w szafie

08 maj

Pięć miesięcy temu kolejny (czwarty) raz w życiu zmieniłam adres swojego zamieszkania. Zważywszy jak trudno mi znaleźć swoje miejsce na Ziemi uważam za sukces, że jestem tu tak długo. Mieszkam w „jednej z najwyższych półek jednej z najwyższych szaf” i lubię widok ze swojego okna. Mój pokój jest mały, ale dokładnie taki jakiego potrzebuję. Poza tym, poza pewnymi wyjątkami jest tu cicho- słowem:
doceniam taki stan rzeczy.
imag0007

Do wyjątków należała na przykład pierwsza noc, kiedy oniemiała z wrażenia nie wiedząc co robić słuchałam sąsiedzkiej awantury. Trochę się wtedy podłamałam, bo najbardziej zależało mi jednak na spokoju. Przestraszyłam się że tak będzie codziennie, ale było (tylko) 2 razy… Drugim razem kilka dni później o 3 w nocy- wtedy to sąsiedzi mieszkający piętro niżej waleniem w rury „poprosili o ciszę” tych, którzy kłócili się nade mną, piętro wyżej. Żałuję że nie opanowałam języka tej wyższej formy komunikacji, która zaledwie kilkoma dźwiękami zaprowadziła upragnioną ciszę i spokój. Bo, ach, gdybym opanowała, zawsze kiedy coś zakłócałoby MOJĄ CISZĘ, przydzwaniałabym w kaloryfer i przywracała spokój… :)

Dziwne, że sąsiedzi w takim bloku nie czują się ze sobą jak jedna wielka rodzina,
przecież jeśli chcą, wiedzą o sobie wszystko.
Ach te szafy.

Inny wyjątek był taki, że początkowo w jednym mieszkaniu mieszkałam z dwiema Ukrainkami, które nie wiedziały że wiem o czym rozmawiają. Poza tym rozmawiały ze sobą w taki sposób, że czasem nie wiedziałam czy się z czegoś śmieją, czy kłócą. Było mi to bardziej darcie ‚strun’ i pisk, niż rozmowa, ale jedna z nich już się wyprowadziła i tu też ucichło. Cieszę się tym bardziej, że koleżanki niekiedy rozmawiały o mnie- najwidoczniej były pewne że ich nie rozumiem. To takie obgadywanie ciebie przy tobie- a ja trochę kłamałam uśmiechając się jak bym nie rozumiała.

I były też inne wyjątki, ale najważniejsze, że udało się przejść nad nimi do porządku.
Ostatnio mam fazę na pielęgnowanie kwiatków :) Jedne usychają zanim zdążą zwiędnąć, inne się rozwijają..
Czekam na maciejki, zobaczymy co z tego wyjdzie :)
imag0021

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii ja, ludzie